01.06.2011

Bibione Co-Ed Challange 2011

Tegoroczna majówka była dla nas niezwykle gorąca, spędziliśmy ją bowiem na słonecznej plaży w Bibione! Po zeszłorocznej absencji ponownie wróciliśmy do Włoch aby zagrać w tradycyjnym turnieju plażowym Bibione Co-ed Challange! Niezwykle łaskawa była dla nas pogoda i przez cały nasz pobyt we Włoszech, od rana do wieczora świeciło mocno słońce! Przez trzy dni zagraliśmy 9 meczów, głównie z rywalami z Austrii i Niemiec, ale były tez pojedynki z drużynami włoskimi i międzynarodowymi! Ostatecznie po dobrej grze całej drużyny udało nam się uplasować na 12 miejscu na 30 zespołów! Tak dobry wynik stanowi na pewno miłą niespodziankę. Przez cały tydzień we Włoszech były z nami maskotki, przyjaciele drużyny, członkowie rodzin! Cały wyjazd był niezwykłe miły i familijny! Bawiliśmy się super! Wracając z Bibione wszyscy cieszyliśmy się że już za blisko miesiąc przed nami kolejny duży turniej i ważne wydarzenie w życiu drużyny - Windmill Windup Amsterdam 2011!

Halowe Mistrzostwo Polski 2011 !!!


Spirit on Lemon - National Indoor Champion 2011!

Od kipiącego od emocji weekendu 5-6 marca 2011 roku minęły już dwa miesiące więc jest to najwyższy czas aby opisać te dwa cudowne dni które spędziliśmy we Wrocławiu zakończone wspaniałym sukcesem całej drużyny!
Jako że Mistrzostwa Polski to impreza niezwykle prestiżowa postanowiliśmy się do niej odpowiednio przygotować. Swoją obecność zaanonsowały Doro i Balbina także zapowiadało się że po raz pierwszy od dłuższego czasu będziemy mieli nasz najsilniejszy roster! Niestety na dwa tygodnie przed Mistrzostwami, podczas Joozbe rękę złamał Kamil i było jasne że będziemy musieli radzić sobie beż naszego podstawowego handlera! L
Treningi przed mistrzostwami wypełnione były zaciętą rywalizacją o miejsce w składzie drużyny jak i przygotowywaniem „set-playów”, które miały nam pomóc podczas Mistrzostw. Jeszcze na trzy tygodnie przed „Nationals”, podczas „Spirit on Ice” experymentowaliśmy ze składem i pewnymi ustawieniami ale w piątek 4 marca, wyjeżdżając do Wrocławia byliśmy gotowi!
Na Mistrzostwa udaliśmy się pełnym składem łącznie z pełniącym funkcje trenera/menadżera Karpiem oraz kibicami! Jako że nie mieliśmy daleko jako pierwsza drużyna pojawiliśmy się na Welcome Party i z niecierpliwością czekaliśmy na losowanie grup! Chwilę przed 23 zaczęło się losowanie i po chwili wiedzieliśmy już to co było dla nas najważniejsze, a więc po pierwsze to, że wszystkie siedem meczów mistrzostw zagramy na głównej hali, a po drugie poznaliśmy naszych grupowych rywali: 4hands, Odpalamy WD i FriStaszki! Krótko po północy wszyscy byliśmy już w łóżkach (raczej śpiworach)! Mieliśmy poczucie, że przed nami dwa ważne dni!
Sobotnie mecze rozpoczęliśmy od potyczki przeciwko warszawskiej drużynie 4Hands! Pierwsze rzuty, podania, asysty i punkty, wszystko to było jeszcze nerwowe i potrzebowaliśmy kilku minut żeby dobrze wejść w ten mecz i w ten turniej! Staraliśmy się konsekwentnie grać to co ustaliliśmy przed zawodami! Z każdym kolejnym podaniem było już spokojniej i łatwiej! Kontrolowaliśmy mecz i systematycznie zwiększaliśmy swoją przewagę. Dopiero w końcówce nasi przeciwnicy zaczęli grać z nami punkt za punkt i ostatecznie mecz skończył się wynikiem 19-9 dla nas! Gra nie była może taka jakiej oczekiwaliśmy, ale „pierwsze koty za płoty”, wiedzieliśmy że dalej będzie lepiej!
I było! Drugi mecz rozegraliśmy z gospodarzami turnieju „Odpalamy WD”! Drużyna ta znajduje się obecnie w fazie transformacji. Ze starego wrocławskiego składu zostało tylko kilku zawodników, za to pojawiło się całkiem sporo nowych ludzi z dwoma bardzo wysokimi zawodnikami – Dulem i Zatoniem na czele! Wiedzieliśmy że musimy zniwelować te „dwie wieże” i wtedy pójdzie nam z górki! Nasza gra była już znacznie lepsza i spokojniejsza niż w pierwszym meczu! Graliśmy pewnie „playe” które mieliśmy przygotowane i zdecydowaną większość z nich kończyliśmy punktami złapanymi przez jednego z naszych cuterów!
Mocno pracowaliśmy też w obronie! Zaowocowało to dość zdecydowaną wygraną 20-8! Ponad jedną trzecią naszych punktów złapała Balbina, której świetnie wyszedł ten mecz i bez trudu raz po raz urywała się na wolne pozycje w strefie!
Ostatni grupowy mecz wypadła nam przeciwko naszym młodszym kolegom i koleżankom z Sosnowca – FriStaszkom! Jako że różnica wieku i możliwości fizycznych była w tym meczu zbyt duża podeszliśmy do niego na luzie, tak aby ćwiczyć przygotowane wcześniej schematy i tak aby nikomu z przeciwników nie stała się krzywda! Wynik 20-7 schodzi na dalszy plan, bo mecz toczył się w spokojnej atmosferze przyjaźni! Jesteśmy dumni widząc jak nasi młodsi sąsiedzi zdobywają coraz to większe umiejętności gry w Ultimate! Oby tak dalej!
Po trzech zwycięstwach w grupie trafiliśmy do „Power Poola” w którym czekali już na nas: Warsaw Fenix, Zdobywcy Oskarów i Furious Goats! Wieczorny mecz przeciwko Warsaw Fenix był dla nas ostatnim meczem soboty! Był to już taki etap turnieju, w którym nie ma miejsca na potknięcia! Mistrzostwa zaczynały się na dobre!
Zawsze ciężko gra się przeciwko drużynie w której grają tak doświadczeni i sprawni zawodnicy jak Adam, Szatan, Lucy czy Maja! Od początku meczu byliśmy mocno skoncentrowani i do przeciwników podeszliśmy z największym szacunkiem! Od początku meczu postawiliśmy bardzo silną obronę, force backhand! W tym meczu jak i w całym turnieju byliśmy bardzo silni na „in-cutach”! Pewne wyjścia do dysku, szybka kontynuacja i pewny, stabilny handling dawały nam kolejne punkty! Rywale starali się jak mogli, ale być może zbyt krótka ławka, a może trochę gorsze przygotowanie fizyczne nie pozwoliły im nawiązać walki o zwycięstwo! Nasza drużyna pracowała za to z meczu na mecz coraz lepiej! Wszystkie trybiki tej maszyny zazębiały się idealnie! Wychodziły nam nasze „playe”, skutecznie kończyliśmy wszystkie izolacje w strefie, graliśmy szybko i pewnie dyskiem! Ostatecznie wygraliśmy ten mecz 21-8!
Plan na sobotę został wykonany! Wiedzieliśmy jednak że najtrudniejsi rywale czekają na nas dopiero w niedziele dlatego nie pozwalaliśmy aby zbyt wcześnie zagrzały nam się głowy!
Wieczorem całą drużyną udaliśmy się na główną imprezę Mistrzostw Polski! Bawiliśmy się całkiem nieźle! Była to też dobra okazja żeby pobyć ze sobą tym gronem i mocno zmotywować się na niedziele! Przed północą odbył się jeszcze Beer Race w którym godnie reprezentowali nas Królik z Kajtkiem!
Niedzielę zaczęliśmy od śniadania, narady taktycznej i mocnej rozgrzewki! Drugi mecz „Power Poola” graliśmy przeciwko łódzkiej drużynie Zdobywcy Oskarów! Tak jak wszystkie mecze sobotnie zaczęliśmy od narzucenia swojego stylu gry i mocnej obrony. Zaprocentowało to naszym prowadzeniem, które systematycznie powiększaliśmy! Tym razem nie do zatrzymania dla przeciwników była Doro która zdobyła osiem na 19 naszych punktów! Wygraliśmy 19-7 i na horyzoncie zaczął nam pokazywać się już Finał Mistrzostw Polski! Na drodze pozostała już tylko ostatnia przeszkoda! Aktualni mistrzowie Polski na trawie – Furious Goats! Wiedzieliśmy że będzie piekielnie ciężko! Furious Goats to drużyna bazująca na świetnym przygotowaniu fizycznym, dużym atletyzmie, sile, ale także dobrych rzutach, layoutach, walce w obronie! Jednym słowem wspaniały przeciwnik! My też byliśmy maxymalnie skoncentrowani i głodni zwycięstwa! W sercach tkwiła nam dodatkowo zadra wbita dwa tygodnie wcześniej, kiedy w meczu przeciwko „Furiosom” prowadząc pewnie cały mecz, daliśmy sobie wydrzeć zwycięstwo w końcówce i przegraliśmy jednym punktem! Był to mecz „Rakieta” w przenośni i dosłownym tego słowa znaczeniu! :D
Obie drużyny w podobny sposób rozumieją Ultimate i Spirit of the game i dlatego też można się było spodziewać morderczej, atletycznej walki, pozostającej jednak w zgodzie z duchem gry! I taki był to właśnie mecz! Początek dzięki świetnym akcjom w obronie Kłosa, był lepszy dla Furious i to oni prowadzili 3-1! Nam nie w głowach było jednak odpuszczać czy też się przestraszyć. Graliśmy na maxa! Nikt nie opuszczał! Przycisnęliśmy jeszcze bardziej w obronie i dzięki wspaniałym i widowiskowym obronom Balbiny, Kasi i Toma byliśmy wstanie wyciągnąć wynik na 5-3 dla nas! Furios Goats to jednak drużyna która nie łamie się dobrymi seriami przeciwnika! Nasze dobre zagrania przeplatały się ze świetnymi i efektownymi rzutami rywali! Tak toczył się ten mecz do 23 minuty kiedy to jeszcze przegrywaliśmy 8-7! Do końca meczu pozostało siedem minut! Obie drużyny miały już finał na wyciągnięcie ręki! Zarówno my jak i poznaniacy wiedzieliśmy jak ważne jest teraz kończenie własnych akcji punktem i unikanie błędów! Mecz od początku był bardzo szybki i fizyczny! Obie drużyny były już pewnie trochę zmęczone ale nam udało się to zmęczenie przełamać! Siedem ostatnich minut tego meczu pamiętam jakby to było dzisiaj! Świetny przechwyt Miłosza, layout Wagiego, brejki Kasi czy szybkie akcje w duecie Zyłka – Tom!! Z każdym kolejnym punktem przeciwnikom bardziej trzęsły się ręce i zdarzały im się proste straty! Im bliżej końca tym częściej decydowali się na długie podania, bezpośrednio do strefy, do Grzyba! Była to skuteczna broń, ale Furios już nie dało rady odrobić strat! Mecz skończyliśmy naszym punktem. Asystę Wagiego pewnie złapała Balbina i wygraliśmy ten mecz, będący zarazem półfinałem 13-10! Był to mecz godnych siebie rywali, przez wielu obserwatorów uznany za przedwczesny finał! Mimo zaciętej walki na parkiecie nie ucierpiał na tym duch gry! Oceny SOTG : 13 - Furious Goats, 14 – Spirit on Lemon mówią same za siebie! Finał był nasz! Odpoczywając oglądaliśmy drugi półfinał w którym Grandmaster Flash dość łatwo pokonali Cool Flights! Finałowy przeciwnik to czołowa w ostatnich latach polska drużyna ultimate! Jednak my po zwycięstwie z Furious Goats byliśmy pewni swego! Wiedzieliśmy, że to jest nasz weekend i nie wypuścimy tej szansy z rąk! Dobre przygotowanie fizyczne pozwoliło nam zachować sporo sił na ostatni, najważniejszy mecz! Wiedzieliśmy że nie będą już działać przygotowane przez nas „playe” bo przeciwnicy bacznie nas obserwowali w poprzednich grach! Wróciliśmy więc do tego w czym jesteśmy najlepsi! Mocna obrona, force backhand, no break, silny mark, twarda obrona na otwartej! Mecz ułożył się dla nas idealnie! My pewnie kończyliśmy punkty, a nasi przeciwnicy bardzo męczyli się nie mogąc pokonać naszej obrony! Finał kontrolowaliśmy od początku do końca! Za jeden punkt „Grandmasterów” my oddawaliśmy dwa! Graliśmy niemal bezbłędnie w ataku, kończąc mecz ze skutecznością 90% w ataku! GMF grał i starał się jak tylko mógł do samego końca, jednak tego dnia byliśmy lepsi i wygraliśmy 17-11! Słodki smak zwycięstwa!
Przez cały turniej graliśmy naprawdę dobrze! Wychodziło nam większość „playów”, graliśmy dojrzale i cierpliwie, a kiedy trzeba to szybko i efektownie! Nieocenione okazały się dziewczyny które na co dzień mieszkają we Francji! Doro była totalnie nie do upilnowania w strefie i kończyła 100% granych na nią izolacji, swoje zrobiła też Balbina, zarówno w ataku jak i obronie! Do złotych medali Mistrzostw Polski dołożyliśmy nagrody indywidualne! Kasia otrzymała nagrodę „MVP Women” przyznawaną przez wszystkich zawodników, a Tom otrzymał wyróżnienie „MVP Man” przyznawane przez organizatorów! Na koniec nie wypada nie wspomnieć o świetnej organizacji turnieju i nie podziękować za to wrocławianom z Odpalamy WD! Wysoka Piątka! Z Wrocławia pozostały nam wspaniałe wspomnienia! Teraz czas wracać do treningu na trawie!
W drużynie Spirit on Lemon Sosnowiec podczas halowych Mistrzostw Polski 2011 wystąpili: Kasia, Doro, Balbina, Sowka, Barbara, Karolina, Bart, Wagi, Tom, Żyłka, Boru, Szym, Slobo, Kajtek. Drużynę prowadził Karpioo! Dopingowali nam: Królik, Ligor i Magda! Dziękujemy!




18.05.2011

Wyniki rekrutacji


W sobotę 14 maja 2011 roku miała miejsce pierwsza rekrutacja do drużyny Spirit on Lemon. Chętni do gry w drużynie poddani zostali kilku testom sprawnościowym i sprawdzianom ich podstawowych umiejętności z dyskiem. Poniżej lista osób które przeszły pomyślnie rekrutację:
1. Artur Grzybowski
2. Arkadiusz Błaszczyk
3. Barbara Zalewska
4. Bartosz Haładus
5. Bartosz Kasprzyk
6. Bartosz Nowak
7. Dawid Kurzak
8. Ewelina Gęgotek
9. Jakub Kubiczek
10. Kamil Stępniak
11. Karolina Skwark
12 Katarzyna Wiesmer
13. Maciej Tarski
14. Michał Więcławski
15. Mateusz Stępniak
16. Paweł Sas

Wszystkich pozostałych zapraszamy na trybuny i zachęcamy do dopingowania Spirit on Lemon.
Wszystkie osoby która pomyślnie przeszły rekrutację są zaproszone na treningi drużyny (wtorek, czwartek, niedziela). Zawodnicy Spirit on Lemon poświęcą swój czas i użyją wszystkich swoich zdolności aby przekazać Wam jak najwięcej umiejętności potrzebnych podczas gry  w Ultimate. Czas pokaże jak wielu z pośród Was zostanie z nami na zawsze i ilu dostąpi zaszczytu występu w czarnej koszulce z logo Spirit on Lemon na piersi!
Wszystkie wybrane osoby proszone są o założenia konta na forum dyskusyjnym drużyny www.spiritonlemon.fora.pl gdzie na bieżąco ustalane są dokładne godziny treningów!
Do zobaczenia na boisku.
Spirit on Lemon Team!






06.05.2011

Spirit on Lemon Tryouts 2011 - Rekrutacja do drużyny Ultimate Frisbee


W sobotę 14 maja 2011 roku zespół Spirit on Lemon organizuje pierwszą rekrutację do drużyny Ultimate Frisbee! Ultimate Frisbee to w ostatnim czasie jedna z najbardziej popularnych dyscyplin sportowych na amerykańskich uniwersytetach! Również w Polsce ten bardzo widowiskowy sport bardzo szybko się rozwija!
Chcesz spróbować swoich sił w nowej niezwykle popularnej dyscyplinie sportu? Chcesz poznać nowych ludzi? Chcesz trenować i wyjeżdżać na turnieje?
Jeśli tak to jest to idealna okazja dla Ciebie!
Drużyna Spirit on Lemon jest brązowym medalistą Mistrzostw Polski 2010 i aktualnym halowym Mistrzem Polski 2011! Pomimo tych sukcesów drużyna cały czas jest otwarta na nowe osoby, które chciałyby zacząć regularne treningi! Zapraszamy dziewczyny i chłopaków, kobiety i mężczyzn! Wiek nie jest istotny!
Podczas rekrutacji sprawdzimy wasze możliwości sportowe i pokażemy Wam na czym polega Ultimate Frisbee! Udział w rekrutacji jest bezpłatny! Jedyne co będzie Wam potrzebne to sportowy strój, sportowe obuwie (korki mile widziane) i duża dawka entuzjazmu!
Czekamy na Was w sobotę 14 maja 2011 roku na sztucznym boisku Zagłębia Sosnowiec (Sosnowiec, ul. Kresowa 1), o godzinie 13.00!
Do zobaczenia na boisku!
Spirit on Lemon Team!


24.03.2011

Spirit on Ice 2011


Tradycyjnie w trzeci weekend lutego już po raz czwarty zorganizowaliśmy w Sosnowcu turniej halowy Spirit on Ice 2011! Dziesięć drużyn z całej Europy przez dwa dni grało i bawiło się w Sosnowcu. Mieliśmy przyjemność gościć zespoły z Węgier, Słowacji, Anglii i Czech, a także trzy drużyny z Polski. Bardzo cieszy fakt że poziom turnieju był niezmiernie wysoki, a większość meczów bardzo wyrównana. Już od samego początku wszystkie drużyny musiały walczyć zaciekle o każdy dysk, każdy punkt, w każdym meczu. Wysoki poziom sportowy szedł w parze z dobrym duchem gry. Wszyscy czerpali radość z uczestnictwa w tym turnieju i atmosfera była naprawdę niesamowita! Zwycięzcą zawodów została poznańska drużyna Furious Goats, która w finale pokonała czeskie Prague Devils. Spirit on Lemon zakończył turniej na piątym miejscu. Biorąc pod uwagę zaangażowanie naszych zawodników w organizację turnieju wynik ten należy uznać za przyzwoity. Tym bardziej, że w pamięci pozostanie na pewno dobra gra w większości meczów naszej drużyny! Był to dla nas kolejny etap w przygotowaniach do marcowych mistrzostw Polski na hali! Cieszymy się że po raz kolejny wszyscy uczestnicy turnieju byli bardzo zadowoleni! Na pewno z chęcią wrócą do Sosnowca w przyszłości!  

Winterflug 2011


Po dobrych wynikach osiągniętych na Węgrzech zaostrzyły nam się apetyty i pełni optymizmu wybraliśmy się początkiem marca do Berlina na tamtejszy Winterflug! Turniej ten grany w dywizjach „open” i „women” uznawany jest za najbardziej prestiżowy turniej halowy w europie środkowo - wschodniej. Zarazem zawsze można spodziewać się tam najwyższego poziomu i świetnych warunków do gry! W pierwszym naszym poolu za rywali mieliśmy dwie niemiecki drużyny: DJs i Hallunken. Pierwszy mecz przeciwko DJs po równej walce wygraliśmy 13-10. Drugi  przeciwko Hallunken był jeszcze bardziej wyrównany i toczył się punkt za punkt ze wskazaniem na nas, aż do stanu 10-10. Odskakiwaliśmy na jeden punkt i przeciwnicy dochodzili nas na remis. Niestety w końcówce to Hallunken wyszło na jednopunktowe prowadzenie i w momencie końcowej syreny przy stanie 12-12 to przeciwnicy mieli dysk w rękach. Długo i pewnie grana akcja zakończyła się ich punktem i ostatecznym zwycięstwem 13-12. Po meczu dwóch równych drużyn na pewno pozostał w nas spory niedosyt bo takie wyrównane mecze to kwintesencja tej gry i zawsze chcemy je wygrywać! Winterflug to niestety taki turniej w którym jedna porażka spycha głęboko w dół turniejowej drabinki i potem znowu mozolnie trzeba piąć się wyżej aby ostatecznie zając lepsze miejsca! W dwóch kolejnych naszych meczach pokonaliśmy niemieckie Yeahaw i szwedzkie KFK. Oba mecze były równie intensywne jak poprzednie ale tym razem kontrolowane przez nas do samego końca i dość spokojnie wygrane! W niedzielny poranek przyszło nam stanąć przeciwko najlepszej czeskiej drużynie open Prague Devils! Był to mecz bardzo szybki i dynamiczny. Obie drużyny opierały swoją grę na pewnych wyjściach do dysku i kontynuacjach „po otwartej” Devils grali lepiej od nas na „break side” i tam zdobyli kilka punktów które pozwoliły im odskoczyć. Ostatecznie wygrali z nami 15-12 i trzeba przyznać ze o te trzy punkty byli od nas tego dnia lepsi! Kolejnym naszym przeciwnikiem było niemieckie Teen Spirit. Wynik meczu 21-14 dla nas. Pomału wszyscy nasi zawodnicy zaczynali odczuwać trudy turnieju ale przed nami był jeszcze jeden, ostatni, siódmy mecz tego weekendu! Los chciał, że naszym ostatnim przeciwnikiem była druga grająca na tym turnieju polska drużyna WGW. Były to połączone siły Cool Flights Gdańsk z zawodnikami większości warszawskich i wrocławskich drużyn. Jako że nie lubimy przegrywać za granicą z polskimi zespołami po raz ostatni w ten weekend mocno się zmobilizowaliśmy i na mecz wyszliśmy pełni chęci zwycięstwa. W pierwszym okresie meczu przeciwnicy byli chyba mocno zaskoczeni naszą energią i chęcią zwycięstwa bo po kilku minutach wynik oscylował koło 10-1 dla nas. Dopiero od tego okresu WGW pokazało że też umie grać w Ultimate i zaczęło zdobywać punkty. Nasza przewaga była jednak zbyt duża i nie daliśmy już sobie wydrzeć tego zwycięstwa. Ostateczny rezultat to 23 do 16 dla Spirit on Lemon.
Warto też wspomnieć, że na zawodach występował inny polski zespół, a mianowicie 'Sky This' czyli warszawski zespół Women, który mocno wspomogła nasza K-see, a który uplasował się na zacnym 6 miejscu w końcowej kwalifikacji tej kategorii.

Winterflug 2011 skończyliśmy na 13 miejscu. Suchy wynik jest zdecydowanie poniżej naszych możliwości. Trochę lepiej wygląda to że w trakcje weekendu wygraliśmy pięć meczów przegrywając tylko dwa. No cóż, Winterflug ma taka formułę że jeśli chce się być wysoko trzeba wygrywać wszystko. Liczymy że tych siedem zaciętych meczów zaprocentuje w marcu na Halowych Mistrzostwach Polski! Tam nie będzie już miejsca na porażki!

16.02.2011

Can Touch Disc 2011


Nowy rok, nowe postanowienia, nowe cele, nowe turnieje…

Jednym z nich był ‘Can Touch Disc’ w małej miejscowości Hajdúböszörmény na Węgrzech w formule OPEN. Zebraliśmy optymalny skład i ruszyliśmy do Magyarów, na których terenie zawsze byliśmy klasyfikowani wysoko. Po piątkowym wypoczynku w jakże relaksującym SPA w sobotę czekały na nas cztery, wydawało by się intensywne mecze. W grupie graliśmy z węgierskimi drużynami: Gyerejólesz!, MUF oraz Freebees i w sumie żadna z drużyn nie przysporzyła nam jakiś większych kłopotów i spokojnie wygraliśmy te mecze. Na koniec dnia graliśmy z gospodarzami Díszkanál, z którymi wygraliśmy rożnicą 12pkt. Z bilansem 4-0 zakwalifikowaliśmy się do półfinału, gdzie czekała na nas wymagająca drużyna „Hallodigaz-e?”, z którą jeszcze nigdy nie wygraliśmy. Mocno skoncentrowani podeszliśmy do tego meczu i od początku narzuciliśmy styl gry. To przeciwnicy popełniali błędy a my zdecydowanie ograniczyliśmy straty i udało się wyjść na 3 pkt prowadzenie. Przy takim wyniku staraliśmy się kontrolować przebieg spotkania i tak też zostało do końca. Wygraliśmy 12-8 a Węgrzy byli zdecydowanie nie pocieszenie faktem pierwsze porażki z polskim zespołem, no ale cóż taki jest sport.
Pozostał tylko albo i aż finał ze znanym nam austriackim zespołem, występującym pod szyldem JJRR. Podobnie jak w meczu z Hallodigaz-e? chcieliśmy narzucić styl gry, by później kontrolować spotkanie, niestety było zupełnie odwrotnie. Fatalne indywidualne błędy w ataku jak i w obronie spowodowały, że na początku spotkania przegrywaliśmy już 1-6. Nie wpadliśmy w panikę i coś drgnęło w drużynie przy wyniki 3-9. Zdobyliśmy punkt a Austriacy wzięli taktycznie time-out. Wynik 4-9, pięc minut do końca spotkania i przeciwnicy zaczęli się gubić. Złe podania ze strony JJRR, mocna obrona z efektownymi zbiciamy i po końcowej syrenie zdobywamy punkt na 9-9! Last point... Austriacy wymieniają podania między sobą, jeden z nich ratuje dysk slidem po parkiecie, chwile później faul w środku boiska, który zatrzymał gre. Brejkujący hammer do strefy, rozpaczliwy layout w obronie i niestety przegrywamy drugi już w naszej historii finał na Węgrzech, tym samym wynikiem 9-10. Bardzo ciepłe słowa od strony organizatorów oraz publiczności w naszym kierunku za walkę, bo zrobiliśmy niezłe widowisko, ale szkoda, szkoda, bo mogliśmy wygrać swój pierwszy turniej w kategorii OPEN. Ale nie wyjechaliśmy z Węgier bez wygranej… na pocieszenie nasz zespół był najszybszy w sobotnim beerrace :)
Grali z nami: Tom, Karpiu, Wagi, Lobo, Boru, Żyłka, Bartek, Ligor, Szym oraz Maciek z Furious Goats


03.01.2011

Wigilia Spirit on Lemon 2010

Po raz piąty z rzędu spotkaliśmy się w przededniu świąt Bożego Narodzenia na drużynowej Wigilii. Przy suto zastawionym stole nie zabrakło zawodników drużyny, maskotek i większości przyjaciół drużyny, którzy nieprzerwanie od lat nas wspierają! Łamaliśmy się opłatkiem życząc sobie wszystkiego co dobre, a przede wszystkim tego co związane z Frisbee Ultimate! Na pewno życzyliśmy sobie aby za rok ponownie spotkać się jeszcze w większym gronie! Czas leci nieubłaganie…, kiedy pięć lat temu pierwszy raz razem jedliśmy świąteczne potrawy życie było bardziej beztroskie :) W tym roku przy wigilijnym stole siedziało już wielu młodych rodziców, mężowie, żony…


Niech rok 2011 będzie rokiem poszukiwania nowych talentów do drużyny abyśmy mogli czerpać jeszcze większą radość z gry!

Tego wszystkim Wam życzę.

Do Siego Roku!

Mistrzostwa Polski Ultimate Frisbee 2010 - opis

Mistrzostwa Polski Ultimate Frisbee Sosnowiec 2010! Ach co to był za turniej!


Dwa dni grania na czterech pełnowymiarowych boiskach, 16 polskich drużyn, pełnowymiarowe mecze, Staff przy boiskach, statystyki, wspaniała sobotnia impreza, rywalizacja, emocje, pasja, spirit oh the game! To wszystko i jeszcze wiele innych rzeczy ciśnie się na usta kiedy myślimy o tym turnieju!

Jako gospodarze stanęliśmy przed podwójnie trudnym zadaniem. Chcieliśmy zorganizować świetny turniej, a przy okazji jak najlepiej zaprezentować się sportowo!

Mistrzostwa Polski rozpoczęły się od piątkowego losowania grup. Ceremonia odbyła się na Welcome Party w obecności większości zawodników. Grupy losowali kolejno Tom (Spirit on Lemon), Ewa (Prezes PSGU), Szatan (Selekcjoner reprezentacji Polski), Maciek (asystent selekcjonera). Podniosła atmosfera i emocje związane z losowaniem udzieliły się wszystkim uczestnikom. Nam los nie sprzyjał. Trafiliśmy chyba do najsilniejszej grupy trafiając na najmocniejsze drużyny drugiego i trzeciego koszyka. Sobotnią rywalizację mieliśmy rozpocząć meczem ze Zdobywcami Oskarów, by kolejno zagrać z BC Kosmorasz i Warsaw Phoenix. Niezależnie od tego jak silni byli rywale nasz cel był tylko jeden! Wygrać grupę! Ogień!

Sobota przywitała nas słońcem. Idealna ultimejtowa pogoda utrzymywała się przez cały dzień. Lekki wiaterek kręcił dyskiem raz w jedną raz w drugą stronę, a słońce z każdą godziną wzbijało się coraz wyżej. Nasz pierwszy mecz to mimo wszystko bardzo duże zdenerwowanie z obu stron. Mimo naszego doświadczenia zdarzyło nam się podczas tej gry zbyt dużo prostych, niewymuszonych błędów. Śliski od rosy dysk dość często upadał nam na ziemię w sytuacjach kiedy zwykle nie mamy z tym takich problemów. Na szczęście silną obroną zmusiliśmy rywali do jeszcze większej ilości błędów. Mocna obrona strefowa 3-3-1 z silnym i dobrze ruszającym się „Cupem” okazała się kluczem do sukcesu. Pod presją strefy rywale decydowali się na niedokładne i nerwowe rzuty które często upadały na ziemię. Ostateczny wynik meczu to 15-7. Drugim grupowym rywalem było BC Kosmorasz. Początkująca drużyna z Warszawy nie miała szans przeciwstawić się pomału rozpędzającej się naszej „maszynce”. Nad naszymi młodszymi przeciwnikami górowaliśmy wiekiem, siłą, umiejętnościami i doświadczeniem. Nie znaczy to jednak że rywale nic nie zaprezentowali. Bardzo ładny i cierpliwy handling, spokojny swing, czy wyjścia do dysku po cut-cie. Wszystko to robili bardzo fajnie. Zabrakło im jednak doświadczenia i ogrania. Spokojnie wygraliśmy 15-1. Ostatni grupowy mecz z Warsaw Phoenix był meczem o pierwsze miejsce w grupie! Warsaw Phoenix prezentuje sobą to co niektórzy określają jako najlepsze w grach zespołowych. To wybuchowa mieszanka graczy bardzo doświadczonych i zawodników młodych, wybieganych i bardzo szybko uczących się. Siłę tej drużyny najłatwiej zobrazować pisząc że grają tam tacy zawodnicy jak Adam, Joda, Luka czy selekcjoner kadry narodowej Szatan. Do meczu podeszliśmy z najwyższym skupieniem i szacunkiem dla przeciwnika. Rozpoczęliśmy szybko od mocnego uderzenia! W trakcie trzech pierwszych minut duety Tom - Szym i Bart - K-see wyprowadziły nas na dwupunktowe prowadzenie. Warsaw jednak nie rezygnowało doprowadzając do remisu po dwa. Potem graliśmy punkt za punkt do stanu po cztery. Dziewiąty punkt tego meczu był zdecydowanie przełomowy. Cały punkt trwał 20 minut i 17 sekund. Kilka dobrych obron z obu stron zapobiegło łatwym zakończeniom. Obie będące na boisku siódemki były maxymalnie zmęczone i coraz częściej szukały prostych rozwiązań aby długim rzutem zakończyć tę morderczą walkę. To nam jednak udało się zdobyć ten punkt. Szybkie „give-and-go” handlerow pomiędzy zmęczonymi przeciwnikami i asysta do Slobo. To był zdecydowanie przełomowy moment meczu. Nam dodał wiatru w żagle przeciwnikom podcięło to skrzydła. Zdobyliśmy trzy kolejne punkty by ostatecznie wygrać mecz 11-8. Wygraliśmy tym samym całą naszą grupę. W ćwierćfinale los skojarzył nas z wrocławską drużyną Odpalamy WD. Play-offs czyli przegrywający odpada. Emocje zaczęły się już na poważnie. Mecz okazał się jednak dla nas łatwiejszy niż się spodziewaliśmy. Ponownie mocna obrona strefowa dała się we znaki przeciwnikom. Próby daleki „hucków” pewnie kasowali Żyłka i Boru. Wykorzystywaliśmy straty przeciwników kończąc większość akcji punktem. Nie mieliśmy żadnych problemów w ataku. 100% - owa skuteczność w offensie jest tego najlepszym dowodem. W blasku zachodzącego słońca wygraliśmy 17-7. Plan minimum zrealizowany. Pierwsza czwórka i niedzielna walka o medale! Poza nami do półfinałów awansowali Cool Flights z Gdańska, Furious Goats z Poznania i broniący Mistrzostwa Grandmaster Flash z Warszawy. Bardzo przyjemnym akcentem wieczoru była pyszna kolacja z czerwonym winem. Wieczorem całe polskie środowisko Ultimate spotkało się na „biało-czerwonym party”! Mimo sportowej rangi Mistrzostw Polski drużyny nie zapomniały że we Frisbee Ultimate równie ważne jak gra jest zabawa i dobra atmosfera! Na długo zapamiętamy szalony Beer Race wygrany przez Groszarda z Furious Goats.

W niedzielny poranek nie było już czasu na żarty i zabawę. W walce o finał przyszło nam stanąć przeciwko broniącej tytułu drużynie Grandmaster Flash. Koncentracja i skupienie malowały się na twarzach naszych zawodników. Byliśmy świadomi jak blisko a zarazem, jak daleko jesteśmy od celu, którym było dla nas Mistrzostwo Polski. Mimo całego naszego skupienia (focus) mecz zaczął się dla nas fatalnie. Dwie proste straty i było już 3-0 dla „Grandmasterów”. Stawka meczu nie pozwalała jednak nam rezygnować. Grając niemal cały czas „powerplay” udało nam się doprowadzić do stanu 4-4. Kryliśmy indywidualnie mam - to - man prowokując rywali aby rzucali longi. Taktyka ta sprawdzała się raz lepiej raz gorzej. Zawiedliśmy w ataku. Zbyt duża ilość strat nie pozwoliła nam grać punkt za punkt. Być może to wina zbyt wąskiego składu lub po prostu presji i bardzo dobrej obrony rywali. Nie poddaliśmy się jednak walcząc do końca o każdy najmniejszy punkt. Tym razem przeciwnik okazał się lepszy. Ważne jest to, że mimo ogromnej stawki meczu obie drużyny prezentowały wysoki spirit of the game. Kontrola własnych emocji, przyznawanie się do przewinień, szacunek i dobra atmosfera. Nie pozostało nam nic innego jak przełknąć gorycz porażki i życzyć GeeMeFom powodzenia w finale.

Nie udało nam się zrealizować naszego planu. Większość z nas była mocno zawiedzionych. Nosy na kwintę i marsowe miny. Emocje wzięły górę. Bardzo ciężko było zmobilizować się na mały finał przeciwko Cool Flights. Na szczęście mieliśmy ponad dwie godziny aby ponownie poukładać sobie wszystko w głowach i zdobyć motywację do walki. Właśnie motywacją była najważniejsza w tym meczu. Po 360 minutach walki w tym turnieju mocno zaczęło się też odzywać zmęczenie. Kilku naszych zawodników wyeliminowały także kontuzje. Nasz przeciwnik Cool Flights z Gdańska to silna, dynamiczna, robiąca stały progres drużyna. Wydawało nam się jednak, że ich największym atutem będzie wiek ponieważ średnio są od nas o 10 lat młodsi. Mecz ten toczył się przy padającym deszczu. Od samego początku grany był punk za punkt. My konsekwentnie broniliśmy strefą 3-3-1. Przeciwnicy „mam-to-man”. Walka w obronie była iście mordercza ale opłacalna. Handlerzy Cool Flights do znudzenia „swingowali” aby pozbawić nasz „Cup” resztek sił. Kilka razy jednak udało się na nich wymusić nieprzygotowany rzut do przodu co w konsekwencji przynosiło stratę i możliwość kontry. Był to dla nas mecz na wyniszczenie. Zostawiliśmy na boisko całą naszą siłę, wiarę i pasję. Każdy z nas dał z siebie więcej niż 100 %. Na zawsze zapamiętam spojrzenia moich kolegów i koleżanek wyrażające ogromne zmęczenie i jeszcze większą chęć walki. Bezcenne!

Do stanu 10-10 mecz był równy z delikatnym wskazaniem na nas. Udawało nam się odskoczyć na dwa- trzy punkty po czym Cool Flights doganiali nas na remis. Po 67 minutach był remis 10-10. Wtedy okazało się że to co miało być siłą naszych młodszych rywali okazało się naszym atutem. Kondycja, wytrzymałość i wola walki! Od stanu 10-10 zdobyliśmy kolejny pięć punktów wygrywając cały mecz 15-10. Zabiegaliśmy ich! Przeciwnicy pod wpływem zmęczenia upuszczali łatwe dyski, decydowali się na nie przemyślane rzuty, nie dobiegali do podań. My wręcz przeciwnie. Każdy kolejny punkt jeszcze bardziej nas nakręcał. Strasznie chcieliśmy wygrać. Szczególnie na naszym boisku w Sosnowcu, na oczach przyjaciół, rodzin i władz miasta Sosnowca! Udało się! Radość była ogromna i szczera! Brąz Mistrzostw Polski! Każdy z naszej „szesnastki” miał jakiś wkład w ten sukces, jeden mniejszy, drugi większy ale każdemu należą się słowa uznania. Krzyki z linii, podtrzymywanie na duchu w trudnych momentach były podczas tego weekendu tak samo ważne jak asysty i punkty!

Mistrzem Polski zostali Furious Goats z Poznania! Gratulacje. Nagrodę Spirit of the game otrzymali Grandmaster Flash! Gratulacje. Turniej ten przeszedł do historii jako największy w dziejach polskiego ultimate. 16 drużyn i blisko 300 zawodników to bardzo dobry znak na przyszłość. Rozwój naszej dyscypliny jest tak szybki, że chyba nie wszyscy się tego spodziewaliśmy!

Dla nas, dla zawodników Spirit on Lemon, był to turniej podczas którego dużo się nauczyliśmy. Zarówno na boisku z dyskiem w ręku jak i poza nim kształtując nasz Team Spirit. Na pewno wielu spośród nas często będzie myślami wracać do tych dwóch wrześniowych dni! Ja na pewno! Spirit on Lemon!

T.







22.09.2010

!! Mistrzostwa Polski Ultimate Frisbee !!

       Mistrzostwa Polski Ultimate Frisbee

Sosnowiec 25 – 26 września 2010




Już w najbliższy weekend Mistrzostwa Polski Ultimate. Przygotowania trwały długo, ale wszystko już zapięte na ostatni guzik – Stowarzyszenie Graczy Frisbee zaprasza do kibicowania, na obiekty sportowe w Sosnowcu, przy ulicy Orląt Lwowskich 70, już od 9.00 rano w sobotę.

Kto wygra tym razem? Czy Granmaster Flash potwierdzą swoją hegemonię? Czy może to gospodarzom uda się powrócić na szczyt? Równie mocno będą walczyć też Furious Goats. Kto tym razem okaże się czarnym koniem zawodów? Drużyn jest szesnaście, więc i możliwości sporo.

Sosnowiecki zespół Spirit on Lemon posiada niemałe doświadczenie w organizacji imprez sportowych, również o randze międzynarodowej. Zarówno outdoorowych czyli rozgrywanych na trawie jak i typu indoor – halowych. Zawsze, zarówno poziom gry jak i organizacja wszystkich przedsięwzięć, stały na najwyższym poziomie. Z pewnością tak samo będzie i tym razem.

Dzięki wsparciu Urzędu Miejskiego w Sosnowcu wstęp na zawody jest bezpłatny. Zatem wszystkich chętnych do podziwiania i kibicowania tej jeszcze nowej, ale niezwykle dynamicznie rozwijającej się dyscyplinie, jaką jest Frisbee Ultimate, serdecznie zapraszamy.